Nie będę zanudzał charakterystykami konkretnych dział, czy rakiet, ale rozbawię Was ich nazwami (na podstawie artykułu “Удивил – победил” А.В.Суворов).
Niemieckie czołgi, jak pamiętamy, nazywały się “Tygrys”, “Leopard” – jak dzikie zwierzęta, a amerykański “Abrams” i francuski “LeClerk” - w cześć ich generałów. A rosyjski T-72B nazwali “Proca” – w cześć procy?! Weźmy haubice samobieżne - amerykańska nazywa się “Paladyn” (rycerz, kierujący się, na równi z Kodeksem Rycerskim, wewnętrznym nakazem szerzenia dobra, praworządności i własnej wiary), angielska – “Łucznik”. Wydaje się logiczne. I tu rosjanie nazwali swoje samobieżne haubice: 2s1 “Gwoździk” (jak kwiatek), 2s3 “Akacja”, samobieżny moździeż 2s4 “Tulipan” i samobieżne działa dalekiego zasięgu 2s5 “Hiacynt” i 2s7 “Piwonia”, które mogą strzelać pociskami jądrowymi. Proszę jaki bukiecik, wąchajcie.
Idąc dalej, amerykanie nazwali swoją rakietę przeciwczołgową “Smok”, a nową “Oszczep”. W miarę logicznie. I tu rosjanie mówią: “a zobaczcie na nasze rakietki przeciwczołgowe: 9M14M “Maluszek”, 9M123 “Chryzantema”, jest jeszcze przeciw-czołgowa rakieta “Metys” z celownikiem noktowizyjnym “Mulat”.
Żebyście jeszcze więcej mieli nad czym myśleć, to ta ciężka maszyna bojowa wsparcia czołgów nazywa się “Ramka”, a najnowszy kompleks rakiet obrony brzegowej nazwali “Bal” (to taka impreza taneczno-towarzyska, obecnie – dyskoteka).
Ale najlepszy hit przed nami. Najmocniejsza na świecie trzydziesto lufowa samobieżna wyrzutnia rakietowa została nazwana TOS-1 “Buratino” (odpowiednik Pinokia).
A że rosyjska armia jest duża, to i dziwnych nazw jest więcej. I tak granatnik (pod AK) GP-30 nazwano “Obuwka” (tak to brzmi, nie wiem jak przetłumaczyć, od słowa obuwie, chyba najbardziej by pasowało “Laczki”, bo tak się też potocznie nazywa opony). 82 mm automatyczny moździeż 2B9 - “Wasilek”, moździeż 2B14 – “Tacka”, moździeż 2S12 - “Sanki”, międzykontynentalna rakieta balistyczna z głowicą jądrową - “Kurier”, międzykontynentalna rakieta balistyczna RT-23 UTTH z 10. głowicami jądrowymi – “Molodiec” (brak odpowiednika w j.polskim – najbliżej “Zuszek” – jako pochwała dziecka), łódź podwodna o napędzie atomowym serii 705 – “Lira”, system naprowadzania ognia artyleryjskiego “Kapustnik” (to taka impreza integracyjna, coś jak pasowanie na pierwszoklasistę lub chrzest morski – przyp.red.), kontenerowy system sterowania rakiet – “Fantasmogoria” (urojenie, złudzenie, iluzja, fantastyczność… – wikipedia), działo samobieżne – “Kondensator” i granat dla granatnika podlufowego 7P24 – “Podrzutek”!
Ciekawe jak to jest w polskiej armii? Piszcie w komentarzach.
[email_link]








Opublikowano w
Słówka:
No w końcu coś na temat a co do nazw to różnie bywa przy czym najcześciej nazwy oficjalne znacznie różnią sie od “żołnierskich” że posłuże sie przykładem F-117 oficjalnie nazywanego nocnym jastrzębiem a nieoficjalnie karaluchem, czy A-10 (oficjalnie grom nieoficjalnie gusiec).
W polskiej armii jest podobnie jak w armii niemieckiej np.wóz opancerzony piechoty KTO ROSOMAK, teoretyczny następna HMMWV Tur lub Dzik.