Hej, cześć drodzy czytelnicy! Dziś napiszę o tym jak wstawia się samochód do garażu. Teście mają dwa garaże, w jednym stoi ich żiguli 2106, a do drugiego garażu pozwolili mi wstawić mój bolid (żiguli 2107). Ale oczywiście, jak to w Rosji, nic się nie robi tak zwyczajnie… Garaże też nie są zwyczajne, bo jest tam kanał i piwnica, w której nawet przy -20 C, tam będzie jakieś 2-4 C (to taki nimi bunkier przeciwatomowy, tylko trochę daleko od domu, ponad pół godziny pieszo). Tam też teście trzymają zapasy na zimę (ziemniaki, cebulę, kapustę, buraki, rzodkiew, kompoty i inne), więc najpierw nabraliśmy i odwieźliśmy trochę zapasów do domu. Potem pojechaliśmy wstawić auto. Najpierw zdecydowaliśmy się zlać płyn z chłodnicy, bo jeśli tam jest woda (nie wiadomo co były właściciel tam lał) to zimą zamarznie i rozwali chłodnicę i silnik. Potem akumulator zniosłem do tej piwnicy, może dożyje do wiosny (jest stary, ale po co kupować nowy). Okryliśmy autko prześcieradłem, żeby się “nie przeziębiło” (nie wiem po co, chyba żeby się nie kurzyło). I to było by tyle, gdyby nie to, że “trza” to oblać… I jak widać na trzeciej fotce, opiliśmy to piwem i zagryźliśmy suszoną rybą, prosto na masce samochodu
Teraz Łada będzie tam do wiosny. My tu mamy wszędzie blisko, a płacić za parking, codziennie skrobać szyby, ile benzyny by poszło tylko przy rozgrzewaniu, no i opony zimowe - trzeba oszczędzać! A tu, jak w grudniu mróz chwyci to będzie poniżej 10 stopni do końca lutego. %) Z drugiej strony kusi, żeby pojeździć po zamarzniętej Wołdze…








Opublikowano w
Drogi Marianie. Nie zazdroszcze. U nas -1 i juz mam dosc. Urwalem klamke od drzwi Passata…no coz – bywa. Pozdrowienia dla Was – ps. Coli jeszcze nie ruszylem – 2 inne odcinki najpierw.